Teneryfskie jedzenie i wegetariańskie podróże

niedziela, 31 sierpnia 2014

Uwielbiam podróżować, poznawać nowe miejsca, zwiedzać, zachwycać się innością i dostrzegać podobieństwa w różnych aspektach życia tam i tu. Do niektórych podróży nie mam okazji przygotować się dłużej, przeczytać o zwyczajach, lokalnych przysmakach, czy zaplanować wypady do konkretnych restauracji i knajpek polecanych w Internecie. Niektóre moje wyprawy są w pełni spontaniczne i właśnie tak było tym razem. 
Wyjazd na ostatnią chwilę, na Teneryfę: sprawdziliśmy jedynie opinie o hotelu i...

Widok na Los Gigantes z drogi wyjazdowej z miasteczka

W ten sposób ruszyliśmy na swoją pierwszą zorganizowaną wycieczkę, z biurem podróży i trafiliśmy do hotelu Still Los Gigantes. Dotychczas wszystkie wojaże organizowaliśmy sobie sami i byliśmy świadomi tego, że poprzeczka jest dość wysoko ustawiona. Jednakże okazało się, że trafiliśmy na świetny hotel, z bardzo miłą obsługą, smacznym jedzeniem i przepięknym widokiem na Ocean, w niewielkiej miejscowości Los Gigantes, przy przepięknych kilkusetmetrowych skałach.
Zachwyceni wypożyczyliśmy samochód i udaliśmy się na podbój wyspy.

Pełen relaks przy basenie hotelowym

kwiaty porastające mury posesji w jednym z miasteczek

Widok z balkonu na sąsiednią wyspę La Gomera

Teneryfa jest wulkaniczną wyspą, na której hoduje się głównie banany i to właśnie ich uprawy dominują krajobraz południowej części wyspy. W miejscach niezagospodarowanych rosną opuncje i latem, o ile ma się rękawice, można sobie zebrać owoce tych kaktusów, zwane figami indyjskimi, które nadają się zarówno do zjedzenia na surowo jak i obróbki - produkuje się z nich dżemy i inne przetwory. W smaku jest to mało wyrazisty owoc, słodkawy i wodnisty. W tej chwili trwa na nie sezon i można je dostać w marketach i dyskontach (także w Polsce). Dotykając owocu uważajcie na miniaturowe igiełki, gdyż ich usuwanie jest uciążliwe, a ukłucie się nimi bardzo nieprzyjemne.
Inne owoce, które na pewno dostaniecie na wyspie w każdym sklepie to banany, papaje i mango, a także grejpfruty. Na tych jałowych ziemiach mało co rośnie, więc warzyw w sklepach nie ma zbyt wiele, lub są drogie. Dostać można w dużych ilościach zielone pomidory, paprykę i bataty, rzadziej ogórki.
Owoce sprzedawane w przeciętnym warzywniaku


Mango rosnące na drzewie


Małe zakupy teneryfskie

Jeśli chodzi o kuchnię z Wysp Kanaryjskich, to opiera się ona głównie na rybach i owocach morza. 
Można jednak spokojnie znaleźć dla siebie różne sałatki, które w zupełności wystarczą, żeby zaspokoić głód w upalny dzień, gdy słońce świecące prawie pionowo nad ziemią praży wszystko i wszystkich którzy staną mu na drodze. Osobiście polecam sałatki "kanaryjskie" które są mieszankami świeżych warzyw i owoców w lekkim vinaigrette. 
Lokalnym przysmakiem, który dodaje się do wszystkiego od ryb po owoce jest sos mojo występujący w dwóch wersjach rojo (czerwony) i verde (zielony). Jest to gęsty sos z papryki peperonii (czerownej lub zielonej) utarty z przyprawami. W sklepach można dostać też inne jego odmiany np.  z marchewką lub kolendrą. 

Pamiątki z wakacji w tym sosy mojo

Poza tym królują hiszpańskie tapas i wszelkie dania z kurczakiem i innym mięsem, a także paella - nic dla wegetarian :(
Jednakże ze względu na duży przepływ turystów przez wyspę, w różnych jej zakątkach znajdziemy także kuchnię hinduską, chińską, tajwańską, austriacką czy włoską. Dzięki czemu znalezienie dla siebie smacznego obiadu nie jest takie trudne.

Jeśli chodzi o nasze kulinarne odkrycia na Teneryfie to sprowadzały się one głównie do niewielkich przekąsek czy dań na lunch. Urozmaiconą obiadokolację mieliśmy zapewnioną w hotelu, więc nie jadaliśmy dań obiadowych często.
W Los Gigantes przykładowo trafiliśmy do małej hinduskiej knajpki, gdzie kelnerzy nie mogli oderwać ode mnie wzroku, a świeży sok z pomarańczy dostałam w dużym kuflu, podano nam wspaniały paneer makhanwala i pyszny chlebek naan z czosnkiem prosto z pieca tandoor. 
W Puerto de la Cruz na północy, w restauracji tasca el Olivo, zjedliśmy niesamowite sałatki. Moja podana była z grillowanymi kawałkami (właściwie kawałami) miejscowego sera, orzechami z warzywami, truskawkowym vinaigrette z miodem palmowym.


Na południu w Los Cristianos trafiliśmy do włoskiej, rodzinnej lodziarni Panna Cioccolato, gdzie podawano tylko lody bez barwników, konserwantów i tłuszczów trans. Wybór był ogromny - około 30 smaków, spośród których wybrałam śliwkowy, mango i meksykańską czekoladę - wszystkie pyszne. Niestety była to jedyna lodziarnia serwująca smaczne lody. Jednak włoska lodziarnia do czegoś zobowiązuje! Wszystkie inne lodziarnie serwowały słodkie pulpy lodowe, nie nadające się do jedzenia!







Warto zauważyć, że nawet tu na wyspie sklepy mają bogatą ofertę dla wegan. Jest duży wybór napojów roślinnych w dobrych cenach, większość restauracji oferuje jedzenie wegetariańskie i wegańskie. W kawiarniach nie ma problemu z mlekiem roślinnym do kawy.

Półka z mlekami roślinnymi - dlaczego u nas takich nie ma, w tak dobrych cenach?


W naszym hotelu na śniadanie zawsze było mleko sojowe, a na kolację do wyboru kilka sałatek, świeże owoce i warzywa, zupy krem no i kilka dań stricte wege, na osobnym stanowisku. Codziennie inny zestaw dań na obiad, miejscowe specjały i dodatki, a także dużo świeżych owoców. No i ten widok!


Śniadanie w hotelowej restauracji


Nie wszystko jednak było tak idealne. Zdarzyło nam się, że obsługa w restauracjach była niemiła, wręcz wroga lub zupełnie niedoinformowana, co do dań które podają, nawet po hiszpańsku nie potrafili odpowiedzieć czy sałatka zawiera mięso czy nie -_- 
Niestety na Teneryfie plaże są dość brudne, zwłaszcza te używane głównie przez mieszkańców (sic!), te oblegane przez turystów są w nieco lepszym stanie. 

Podsumowując, Teneryfa to przyjazna wyspa, zwłaszcza dla osób, które nie znają hiszpańskiego, jedynie angielski. Tu większość turystów stanowią Brytyjczycy, więc wszystkie atrakcje i restauracje w kurortach i miastach turystycznych obsługują w języku angielskim. Na wyspie jest tanio, mają tu niższy podatek VAT, więc ceny są atrakcyjne. Warto wypożyczyć sobie auto na kilka dni i objechać wyspę, można wtedy zobaczyć jak na jednej wyspie różny potrafi być klimat. Na prawdę warto ruszyć się z hotelu i wybrać się na rejs katamaranem i pooglądać walenie i delfiny pływające w oceanie.

Pozdrowienia


1 komentarz: